12/02/22

"Kobiety pistolety. Sanitariuszka z pułku Baszta" - Wiktor Krajewski, Maria Kowalska

22/150/6050/2022

 

"Życie to źródło wielu hałasów i dźwięków. Raz milszych, raz ogłuszających." - "Myszka" w rozmowie z Wiktorem Krajewskim o tych trudnych dźwiękach z wojennego życia

 
Kobiety pistolety - słyszeliście o tym terminie? Ja, chociaż wojennych książek przeczytałam sporo, podobnie jak sam autor, nie miałam pojęcia o tej grupie czterdziestu młodych i bardzo odważnych dziewczyn, które zostały wzięte do niewoli i trafiły do obozu koncentracyjnego KL Stutthof.

Chociaż "pistoletów", jak często określane są kobiety w książce, nie zostało już niestety wiele to jedna z nich - Maria Kowalska - sanitariuszka z pułku "Baszta" działająca pod pseudonimem "Myszka" zdecydowała się porozmawiać o swoich trudnych doświadczeniach z Wiktorem Krajewskim i w ten sposób powstała ta wyjątkowa pozycja.

Autor już w pierwszych stronach powieści, kiedy dowiedział się, że "pistoletów" już praktycznie nie ma, pisze: "Słysząc tę brutalną prawdę, niemal porzuciłem nowo narodzony pomysł. Z nimi zawsze tak jest: szybko się rodzą i jeszcze szybciej umierają." Bardzo cieszę się, że plan napisania kolejnej książki wojennej jednak nie "umarł", bo chociaż nie znam innych pozycji Wiktora Krajewskiego, ta zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie.

Myślę, że jeszcze bardziej do mnie trafiła przez to, że Maria Kowalska opowiada prawdziwą historię - swoją historię. Nie jest to zmyślona fabuła, czy książka oparta na faktach, tutaj zdarzenia opisywane są z pierwszej ręki. Bardzo emocjonalna rozmowa pozwoliła Autorce wrócić do przeszłości, czego początkowo nie chciała robić, a Czytelnikowi poznać historię wyjątkowych kobiet, o których mówi się bardzo niewiele, a na pewno na to zasługują.

Maria Kowalska uważa, że zawsze była szarą myszką, niewyróżniającą się z tłumu, a tak naprawdę była niezwykle odważną kobietą, patriotką, walczącą o wolność kraju. Wspomnienia obozowe, jako jeńca wojennego, powojenna i często zakłamana rzeczywistość, która nie wyglądała tak, jak powinna, a także bardzo trudne momenty to wszystko znajdziemy w książce.

Nie można zapomnieć również o ilustracjach, które jeszcze bardziej uświadamiają Czytelnikowi, że opisywane wydarzenia, tak straszne i dramatyczne miały miejsce naprawdę. Kolorowe zdjęcia z obecnych czasów przybliżają portret Autorki i ukazują coroczne uroczystości na terenie byłego obozu w Stutthof.

Nie chcę pisać za dużo o opisanych wydarzeniach. To tego typu powieść, z którą zdecydowanie warto zapoznać się samemu. Niezwykle poruszająca, emocjonalna i dająca do myślenia, a przede wszystkim prawdziwa książka to zdecydowanie pozycja, do której przeczytania bardzo Was zachęcam.

Już niedługo w ogóle nie będzie bezpośrednich świadków tych tragicznych, wojennych wydarzeń, więc wykorzystajmy ten czas i poznajmy ich prawdziwe historie, aby pamięć o tych narodowych bohaterach trwała.

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Wydawnictwa Prószyński i S-ka. Bardzo dziękuję za możliwość przeczytania książki i poznania prawdziwej historii Marii Kowalskiej. 
 
8/10
 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytelniku!
Będzie mi bardzo miło jeśli podzielisz się swoim zdaniem o tekście, lub opinią o książce. Motywuje mnie to do dalszego pisania i tworzenia kolejnych recenzji. :)
Pamiętaj jednak, aby zrobić to w sposób kulturalny i z szacunkiem - do innych Odwiedzających, samego Autora jak i do mnie jako Twórcy.
Niech moc książkowych podróży - tych małych i tych dużych będzie z Tobą. :D

Dowiedz się o mnie czegoś więcej :)

Poznaj mnie lepiej!

Już od jakiegoś czasu mierzyłam się z zamiarem zaktualizowania tego wpisu, bo czułam, że ten poprzedni już nie do końca do mnie pasuje i nie...

Co czytają inni?